Premier league, a mecz z Argentyną

2020-08-11

Meczem Polska—RFN zainaugurowano XI MŚ. Obie drużyny zrobiły wszystko, żeby nie przegrać. Gdyby któraś z nich zaatakowała, wygrałaby.


Premier league, a Argentyna

Partia szachów, czyli tak oceniono to spotkanie. Widzowie byli rozczarowani. Ani jedna, ani druga drużyna nie przypominały medalistów sprzed czterech lat. Niewiele pozostało ze stylu, którym imponowali Polacy: J. Tomaszewski, W. Żmuda, J. Gorgoń, A. Szymanowski, K. Deyna, H. Kasperczak, G. Lato, A. Szarmach. Prawie ta sama srebrna jedenastka, a jednak zupełnie inna. Następny mecz, z Tunezją, potwierdził obawy o losy zespołu. Co prawda G. Lato strzelił gola i to wystarczyło do zwycięstwa, ale poziom gry nie wróżył sukcesów. Wygraliśmy jednak grupę. O dwie bramki w meczu z Meksykiem postarał się młody zawodnik, Zbigniew Boniek. Warto o tym mówić stawiając na premier league https://www.typ.pl/pilka-nozna/porownywarka-kursow/anglia/premier-league/44b6c8a.


W drugiej rundzie Polska znalazła się w jednej grupie z trzema zespołami Południowej Ameryki: Argentyną, Brazylią i Peru. Wszystkie dobrze znała, bo rok wcześniej rozegrała z nimi mecze międzypaństwowe. Wyniki były identyczne, a więc 3:1 z tym jednak, że my wygraliśmy tylko z Peru. Tym razem sytuacja była jeszcze trudniejsza, bowiem Argentyna grała u siebie o zwycięstwo w całym turnieju, a Brazylii bardziej niż Polakom sprzyjała widownia i klimat.


Każdy kto widział mecz z Argentyną, zapamięta go do końca życia. Doping widowni był fascynujący i przerażający. Wydawało się, że fala ludzka spłynie z trybun na boisko. Sztuczne światła, ryk stadionu i K. Deyna w swym setnym meczu reprezentacyjnym, nie strzelający karnego. Tu zabłysła gwiazda M. Kempesa, późniejszego króla strzelców. Przegraliśmy 0:2, ale gorsze było, że drużyna, mimo zwycięstwa nad Peru, nie odzyskała wiary w sukces.


Ci, którzy pamiętali porażkę w Sao Paulo sprzed roku bardziej się teraz bali, niż pałali żądzą rewanżu. W meczu z Brazylią do przerwy siły były wyrównane i wynik 1:1. Później jednak w ciągu pięciu minut straciliśmy dwie bramki i rozwiały się marzenia o powtórzeniu wyniku z 1974 r. Argentyna została mistrzem świata, Brazylia zajęła trzecie miejsce, a Polska wcześniej wyjechała do domu. Nie można jednak było mówić o przegraniu Mundialu w odniesieniu do premier league.


Nie osiągnięto tego, co obiecywano i czego się spodziewano, ale piąte lub, jak kto woli, szóste miejsce w nieoficjalnej klasyfikacji ma swoją wymowę. Nie zabłysnął słynny u nas W. Lubański, ale za to zwrócono uwagę na młodych: Zbigniewa Bońka i Adama Nawałkę. Potwierdzili wysoką klasę G. Lato, A. Szymanowski, W. Żmuda. W turnieju wzięło udział aż 16 polskich piłkarzy: J. Tomaszewski, Z. Kukla, A. Szymanowski, J. Gorgoń, H. Maculewicz, W. Żmuda, W. Rudy, K. Deyna, W. Kasperczak, B. Masztaler, A. Nawałka, Z. Boniek, G. Lato, W. Lubański, A. Szarmach, A. Iwan, W. Mazur. Jeśli czegoś brakowało tej drużynie, to przede wszystkim trenera Kazimierza Górskiego lub jemu podobnego, bowiem nerwowy Jacek Gmoch nie zdołał scementować zespołu.


Emigracja zarobkowa piłkarzy, zapoczątkowana przez Roberta Gadochę stała się udziałem następnych zawodników srebrnej jedenastki. K. Deyna, G. Lato, J. Tomaszewski, J. Gorgoń. Miejsce trenera Jacka Gmocha zajął Ryszard Kulesza.